REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po wygranej ze Skrą w Łodzi
 
Sobota, 25. września 2021, godz. 11:35

Trzeba być konsekwentnym. Skoro oceniając mecz RTS w Tychach podkreśliłem odległą lokatę widzewiaków w meczach na boiskach rywali, to trzeba teraz pochwalić drużynę trenera Janusza Niedźwiedzia za skuteczność w roli gospodarzy. A jest za co.

To już szóste zwycięstwo w szóstym meczu na stadionie przy al. Piłsudskiego. Żaden z rywali w tym sezonie nie może się pochwalić podobnym serialem. Głównie dlatego następcy czterokrotnych mistrzów Polski objęli pozycję lidera tabeli z rekordowym bilansem goli 22-8.
REKLAMA


Jeśli do tego dodamy wygraną Widzewa w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu z Odrą Opole 2:1, to ten serial zwycięstw u siebie wydłuży się do siedmiu. To uprawnia do nazwania obiektu w Sercu Łodzi twierdzą nie do zdobycia. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, gdyż na budynku klubowym od piątku są  już dwie pamiątkowe tablice: 40-lecia zdobycia przez Widzew pierwszego tytułu mistrza Polski oraz druga 25-lecia Ligi Mistrzów z udziałem Widzewa. Na wmurowanie podobnych dwóch okazji do wspomnień sukcesów z polskich klubów może sobie pozwolić tylko Legia w Warszawie.

Gorące oklaski po najwyższym zwycięstwie 4:0 w tym sezonie były zrozumiałe. Powinny być nawet dłuższe. Dlaczego? Bo wśród 52 drużyn grających w trzech ligach na szczeblu centralnym w Polsce tylko w Widzewie gra aż 14 zdobywców bramek (nie licząc Mavroudisa Bougaidisa, który strzelił samobója w meczu Widzewa z Chrobrym). To dowodzi wszechstronności zawodników RTS i jest znacznym utrudnieniem dla rywali łodzian. Przeciwnicy Widzewa mają problem kogo pilnować szczególnie, skoro bramkę może zdobyć każdy z widzewiaków. Bez względu na formację w której gra, dotychczasowe osiągniecia czy wiek. To istotne cenne novum w tym sezonie klubu z Piłsudskiego. 

Jakub Wrąbel - 4. Zawsze po dwumeczowej pauzie powstaje pytanie czy piłkarz jest w pełnej dyspozycji. W przypadku bramkarza ma to czasem wyraz w postaci wpuszczonych goli. Przed przerwą Jakub nie był poważniej zatrudniony, ale w drugiej połowie kilkoma interwencjami pomógł widzewiakom zachować czyste konto w piątym meczu tego sezonu. Bramkarz RTS pozostaje w gronie kandydatów do zwycięstwa w klasyfikacji na spotkania bez strat bramkowych.

Patryk Stępiński - 4. Gra trzema stoperami, czyli wariant gry widzewskiej defensywy, wprowadzony od tego sezonu przez nowy sztab szkoleniowy, sprawdza się coraz lepiej. Ciekawostką jest to, że gra wśród tej trójki Patryk, którego ogranie w ekstraklasie i pierwszej lidze Niedźwiedź umiejętnie wykorzystuje. Stępiński unika ryzykownych ozdobników, ale nie robi poważnych błędów. Nie dziwią jego występy we wszystkich 10 spotkaniach tego sezonu.

Krystian Nowak  - 4. Jedynym zawodnikiem RTS, który nie był zmieniany we wszystkich dotychczasowych meczach jest właśnie Krystian. Stabilność personalna formacji obronnej to jeden z dobrych snów każdego trenera. W piątkowym meczu Nowak popełnił raz błąd w 59 minucie, gdy źle odbita piłka w okolicach boiskowego hydrantu zmyliła tego obrońcę. Lecz ambitnie skasował atak Kamila Wojtyry, blokując jego strzał.

Daniel Tanżyna - 4. Gdyby nie opaska na ramieniu Daniela, to oglądający w akcji pierwszy raz Widzew, w większości by odgadli, kto jest kapitanem łódzkiej drużyny. Widać, kto jest przywódcą zespołu, dającym osobisty przykład np. zwiększenia agresywności, przyśpieszenia gry, wyboru strefy boiska prostopadłym podaniem. Brak Tanżyny był widoczny zwłaszcza w nieszczęsnym meczu w Gdyni.

Paweł Zieliński – 4. Muszę pochwalić Pawła, że wziął do serca, to co napisałem w widzewiak.pl. po spotkaniu w Tychach. Cytuję: ”Cały czas czekamy, by Paweł przesłał do Neapolu do brata Piotra filmik z golem strzelonym dla Widzewa. Przecież trafiał już w meczach z silniejszymi drużynami niż GKS Tychy. Jak na ogranego w ligowych bojach wahadłowego za mało jest też tzw. podań otwierających. Może ze Skrą w piątek będzie lepiej”. Po pierwszym w widzewskiej karierze golu, strzelonym Skrze, może twierdzić: „Mówisz, masz” i wysłać filmik bratu do Neapolu z gratulacjami za bramkę z Sampdorią w Serie A.

Marek Hanousek - 4. Od początku sezonu trener RTS wystawia Czecha w wyjściowej jedenastce w każdym meczu.  Czasem daje Markowi odpocząć w końcówce spotkania. Aż nie chce się wierzyć, że będąc kluczowym zawodnikiem destrukcyjnym drugiej linii można zawsze grać tak skutecznie i mądrze. To wyjątkowy „twardziel” pod względem fizycznym, ale i psychicznym.

Juliusz Letniowski - 5. Brak tego kreatora gry w poprzedniej kolejce był trudny do zatuszowania. Dlatego czekaliśmy z niepokojem na wyleczenie przeziębienia przez tego kreatywnego pomocnika. Ze zdrowiem Julka jest już w porządku na tyle, iż mógł po raz pierwszy w Widzewie rozegrać całe spotkanie. Mimo, że był złośliwie faulowany i rywale byli karani za to kartkami. Do tego otworzył wynik wykonaniem karnego w stylu „nie do obrony”. To jego trzeci gol w RTS. Jak dotąd zdobywał bramki z wszystkimi trzema beniaminkami! Ale jego trafień wkrótce będzie więcej.

Radosław Gołębiowski – 3. W poprzednim sezonie pomógł Skrze w niespodziewanym awansie do I ligi. Teraz liczyłem, że pokaże byłym kolegom, że miał rację zmieniając klub. Niby końcowy rezultat jakby to potwierdzał. Lecz liczyłem, że ten utalentowany „walczak” znowu mnie zaskoczy nie tylko mnie swobodą operowania piłki lewą nogą. Nie zaskoczył, choć grał ponad godzinę.

Karol Danielak – 4. Wyjście w pierwszej jedenastce było w pewnym sensie nagrodą za zdobycie prowadzenia w trudnym meczu poprzedniej kolejki. Tym razem Karol też był aktywny i co najważniejsze miał udział przy golu otwarcia. To właśnie jego szybki strzał sparował ręką w polu karnym gości obrońca rywali. Konsekwencją była jedenastka, zapewniająca 1:0 łodzianom w kluczowym momencie spotkania. Wprowadziła zdenerwowanie w spokojnych dotąd poczynaniach Skry.

Dominik Kun - 4. Widzewski król asyst poprawił swoje dokonania dalekim dokładnym prostopadłym podaniem przy golu Guzdka. Do tego Dominik dołożył niesamowity upór, pracowitość i szukanie gry. Zamęczał tym połowę drużyny gości. Ale nie tysiące łódzkich kibiców, którzy potrafią docenić boiskową aktywność piłkarza.

Mattia Montini – 3. Po raz pierwszy zagrał od początku. Jeszcze współpraca z kolegami z zespołu nie wyglądała jak należy. Brakowało automatyzmu i ciekawszych podań do widzewskiego Włocha. Kiedy piłka już dotarła do Montiniego, to potrafił zrobić z tego użytek.

Bartosz Guzdek – 5. Staje się ulubieńcem trybuny „pod zegarem”. Może dlatego, że lubi strzelać gole właśnie na tą bramkę. Ten reprezentant Polski U-20 jest już w czołówce strzelców I ligi. Wszystkie cztery trafienia ma z gry. Podzielił je równo: dwa gole strzelił wtedy, gdy rozpoczynał mecz, a dwa, gdy był dublerem. Ten piątkowy występ był wyjątkowo efektowny i ważny.

Mateusz Michalski – 3. Tym razem był zmiennikiem. Dodajmy szybkim i utrudniającym życie podmęczonym rywalom.

Kacper Karasek – 4. Kiedy ten dziewiętnastolatek był jeszcze testowany w Widzewie przed jednym z treningów rozmawiałem z trenerem Niedźwiedziem, że będą obserwował szczególnie tego zawodnika, gdyż urodziłem się w Łowiczu, podobnie jak Kacper. Zażartowałem, że może pójdzie on w ślady innych „łowickich chłopaków” z kadry reprezentacji Sousy: Rybusa i Płachety. Po pierwszym golu w pierwszej lidze strzelonym w piątek przez Karaska, zaczynam się „obawiać”, że to wcale nie musi być żart. Była to zaskakująca bramka wyjątkowej urody. Przy której aż trzech rywali prawie zderzyło się głowami, a parada bramkarza na nic się zdała. Podobno po meczu w pubie restauracji „W Sercu Łodzi” ktoś złożył zamówienie „Karasek razy cztery”.

Fabio Nunes – 3. Tym razem był zmiennikiem nieco dłużej. Tylko raz wracał zbyt wolno narażając kolegów na niebezpieczeństwo. Ale kilka zagrań potwierdziło, że Portugalczyk pomoże widzewiakom w powrocie do ekstraklasy.

Patryk Mucha – 3. W piątek zmienił Hanouska. Zastąpienie pierwszoplanowego zawodnika zawsze jest problemem. Patryk potwierdził, że jest waleczny i przydatny dla zespołu. Po kontuzji w sparingu z Wisłą Płock, która uniemożliwiła mu letnie przygotowania, zaliczył już siódmy występ pierwszoligowy. Jego forma rośnie. Konkurencja w Widzewie także.

Bogusław Kukuć