REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po wygranej w Łodzi z Sandecją
 
Wtorek, 3. sierpnia 2021, godz. 06:20


Nie jest prawdą, że wychodząc ze stadionu po zwycięskiej łódzkiej premierze oglądałem tylko samych uśmiechniętych i zadowolonych kibiców Widzewa. Byli także narzekający na zbyt niską wygraną. Nawet trochę ich rozumiem, bo okazji bramkowych nowa ekipa RTS wypracowała znacznie więcej niż trzy. Tym wymagającym przypominam jednak, że w poprzednim sezonie widzewiacy nie strzelili żadnego gola aż w 14 spotkaniach, a wymęczyli zwycięstwa w zaledwie 11 meczach.
REKLAMA


Innymi słowy, jeśli teraz było efektowne 3:0, gwarantujące start do walki o ekstraklasę z pozycji wicelidera, to jednak należy się cieszyć. Przy tym boiskowe poczynania łodzian oglądało się z przyjemnością. Podania były szybsze, częstsze, zdobywające teren i przewagę sytuacyjną, trudne dla rywali. W żadnym momencie gospodarze nie tracili kontroli nad wydarzeniami. Przewaga zwycięzców była bezdyskusyjna.

W wyjściowej jedenastce RTS w niedzielnym meczu z Sandecją nie było żadnego piłkarza, który rozpoczynał spotkanie z Radomiakiem w Pruszkowie inaugurujące poprzedni sezon. To wspaniale oddaje rewolucję w kadrze Widzewa i nie ma precedensu w innych klubach, nawet zagranicznych. Mam satysfakcję, że taką sytuację przewidziałem w portalu Widzewiak.pl już 28 lipca.

Dodać warto, że to była druga z rzędu ligowa wygrana widzewiaków w roli gospodarza. W meczu z Odrą, kończącym poprzedni nieudany sezon, wystąpiło pięciu zawodników, których desygnował do gry także nowy trener Janusz Niedźwiedź. To dwaj strzelcy goli z Sandecją Michał Grudniewski i Paweł Tomczyk oraz Patryk Stępiński, Marek Hanousek i Dominik Kun. Trzeba trzymać kciuki, by ta piątka w niedzielę w Sosnowcu zaliczyła trzecią kolejną wygraną.

Jakub Wrąbel – 4. W pierwszej kolejce tylko w trzech drużynach I ligi bramkarze zachowali czyste konto: w Koronie Kielce, Puszczy Niepołomice oraz w Widzewie. Liczenie meczów bez straty gola jest niezłym miernikiem drużyny, skoro tę klasyfikację w poprzednim sezonie wygrał Mateusz Kochalski – 20 spotkań bez straty  bramki przed Tomaszem Loską – 16. Ich kluby, czyli Radomiak i Bruk Bet, awansowały bezpośrednio do ekstraklasy. Jakub ma szanse iść w ich ślady. Z Sandecją nie miał wiele pracy, ale doliczyłem się trzech interwencji, w których nie dał się zaskoczyć i popisał się refleksem.

Patryk Stępiński - 4. W nowym systemie gry widzewskiej defensywy jest jednym z trzech stoperów. Wywiązał się z tej roli, choć zwykle grywał na lewym bądź prawym skraju obrony.  Nie ma drugiego zawodnika, który teraz zaliczyłby ósmy z rzędu mecz ligowy w wyjściowym składzie Widzewa. A ponieważ rozegrał także wszystkie 5 sparingów, to należy domniemywać, że przekonał do siebie także trenera Janusza Niedźwiedzia. Do tego po zmianie Mateusza Michalskiego kończył mecz z opaską kapitana.

Michał Grudniewski  - 5. Choć stoperzy mają przewagę innych zadań, to zdobył prowadzenie pięknym strzałem głową. To jego pierwszy gol w Widzewie. Kołyska symbolizująca narodziny jego syna była głośno oklaskiwana. Ale nie tylko: wyłączył z gry debiutującego w zespole gości Bułgara Svetoslava Dikova, który był najwyższy na boisku (197 cm). Napastnik Sandecji został zmieniony. Byłbym zdziwiony, gdyby Michał nie znalazł się w Jedenastce Kolejki „Piłki Nożnej”.

Krystian Nowak - 4. Do jednej interwencji można się przyczepić (Krystian wie do której). Ale na notę pracował także asekurując poczynania na lewym „wahadle” debiutującego w RTS i w pierwszej lidze 19-letniego Gołębiowskiego. A do tego Nowak był faulowany w polu karnym przez byłego kolegę z RTS Sebastiana Rudola, co poprzedziło karnego.

Paweł Zieliński – 5. Wprawdzie podczas łódzkiej premiery pierwszą wyborną sytuację bramkową określaną mianem „stuprocentowej” pozyskany latem z Miedzi piłkarz zaprzepaścił, lecz już 17 minut później, po wolnym Michalskiego, zaliczył perfekcyjną asystę na głowę Grudniewskiego. Współpraca po prawej flance z Danielakiem i Stępińskim też układała się dobrze.

Marek Hanousek - 4. Rola Czecha jako kluczowego zawodnika destrukcyjnego drugiej linii łodzian jest istotna. Solidność, wszechstronność, dobre czytanie gry, twardość interwencji, docenia także nowy szkoleniowiec. Został zmieniony najwcześniej, bo ciężko pracował. Także w okresie przygotowawczym i wszystkich sparingach.

Radosław Gołębiowski – 4. Był pierwszym młodzieżowcem na którego Niedźwiedź postawił. Zapewne decydowało swobodne operowanie lewą nogą, co jest ważne na pozycji lewego wahadłowego oraz przy stałych fragmentach gry. Za faul na szarżującym Radku jedną z dwóch żółtych kartek ukarany został Fall. Nie ukrywam, że stawiając czwórkę brałem pod uwagę to, że debiutował w Widzewie, na tym szczeblu rozgrywek, a do tego przy tak licznej publiczności.

Karol Danielak - 5. Pamiętam go jeszcze z meczu Widzewa w 2014 roku w Głogowie, kiedy zdobył prowadzenie dla Chrobrego. Ten szybki ofensywny piłkarz wzbogacił repertuar zagrań także występami w ekstraklasie w Podbeskidziu. W widzewskim debiucie głową podwyższył prowadzenie łodzian na 2:0 i widać, że kibice są zadowoleni z takiego wzmocnienia. Dobrą dyspozycję demonstrował już w sparingach.

Dominik Kun – 4. Nie da się ukryć, że liczyłem na więcej. Tym bardziej, że grał przeciw byłym kolegom z Sandecji. W sparingach imponował aktywnością. Inna sprawa, że miał trochę pecha, bo w jego rejonie walczył najlepszy wśród gości, pozyskany latem z Hiszpanii, silny Senegalczyk Fall (193 cm wzrostu). Dominik uratował notę punktem za asystę przy golu Danielaka.

Mateusz Michalski – 4. Opaska kapitańska jednak znaczy wiele. Widać, że zmusza do odpowiedzialności za losy drużyny, stąd Mateusz był widoczny różnych rejonach boiska. Zerwał ze schematem pracy którymś ze skrzydeł, bo tam współpracował z Danielakiem, albo którymś z „wahadłowych”. Wolny, wykonany przez Michalskiego, w konsekwencji otworzył wynik na łódzkim stadionie po główce Grudniewskiego.

Paweł Tomczyk - 4. Przed przerwą był stanowczo zbyt mało widoczny. W drugiej połowie miał tyle okazji bramkowych, że klasyczny hat-trick powinien być czymś oczywistym. Pamiętający karne marnowane przez Pawła odetchnęli z ulgą, gdy z Sandecją jedenastkę wykonał pewnie, silnym strzałem w dolny róg, ustalając wynik meczu na 3:0. Tomczyk zagrał w Widzewie we wszystkich 20 meczach (przyszedł do RTS zimą), ale pierwszy raz zdobył bramkę w dwóch spotkaniach z rzędu.

Juliusz Letniowski – niesklasyfkowany. Pierwszym zmiennikiem w nowym sezonie został pozyskany latem piłkarz Lecha. Jego wejście kwadrans przed końcem w miejsce Hanouska było trochę zaskakujące. Jakby symbolizowało wiarę we wszechstronność (przecież destrukcja nie jest specjalnością asa Arki z poprzedniego sezonu). Swoboda operowania piłką przez debiutującego w Widzewie pomocnika cieszy oko i napędza akcje ofensywne (np. wypracowanie sytuacji bramkowej w 78. minucie). Oby tylko kłopoty zdrowotne z czasu sparingów okazały się wspomnieniem.

Abdul Aziz Tetteh - niesklasyfikowany. Decyzja o wystawieniu nawet jako dublera zawodnika, który nie zagrał na minuty sparingu, a tylko uczestniczył w środowej prezentacji, była ryzykowna. Trener udowodnił, że jest odważny. Piłkarz z Ghany odwzajemnił zaufanie, grał bardzo spokojnie, świetnie się ustawiał i nie popełnił żadnego błędu w podaniach. Tak jakby grał w łódzkim zespole trzeci sezon.

Filip Becht  - niesklasyfikowany. To jedyny z widzewskich młodzieżowców, który grał w poprzednim sezonie. Ten ambitny, waleczny 19-latek symbolizuje ciągłość szkolenia w Widzewie. To ważny aspekt jego występów.

Bartosz Guzdek  - niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko, ale wydłużył listę widzewskich młodzieżowców. Imponuje warunkami fizycznymi, bo niedzielę w RTS tylko Wrąbel był wyższy od tego napastnika.

Kacper Karasek  - niesklasyfikowany. Był w trójce dublerów zmienionych tuż przed końcem. Dziewiętnastolatek, urodzony w Łowiczu, pozyskany latem z trzecioligowej Unii Skierniewice, zdobywca okręgowego Pucharu Polski, mógł mieć istne „Wejście Smoka”, bo po odważnym minięciu obrońcy był bliski zdobycia czwartej bramki dla Widzewa.        

 

Bogusław Kukuć