REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po środowej porażce
 
Czwartek, 17. września 2020, godz. 13:10

Wystawianie not indywidualnych w grach zespołowych nie jest łatwym zajęciem. Skala ocen też się robi się strasznie wąska w sytuacji, gdy drużyna przegrywa piąte spotkanie ligowe z rzędu, a do tego w trzech występach na zapleczu ekstraklasy ma bilans goli 1-9. Wiadomo, że można operować ocenami jedynką i dwójką, albo ze względu na zbyt krótki występ nie klasyfikować zawodnika.

Zwłaszcza, że teraz może wystąpić aż 16 piłkarzy i grono odpowiedzialnych za kolejną wpadkę się poszerza. Do tego tak dzieje się w wyjątkowym, prestiżowym, derbowym meczu. Okazja do przełamania słabości w pierwszym spotkaniu przed własną publicznością została zmarnowana.
REKLAMA


Tym razem Enkeleid Dobi chciał odmienić nastroje gruntowną przebudową składu, dokonując zmian we wszystkich formacjach. Przyznaję, że sam sugerowałem brak odważniejszych decyzji w sztabie szkoleniowym RTS. Lecz dokonanie tak gruntownej rewolucji kadrowej okazało się wodą na młyn sąsiadów z Alei Unii, którzy wykorzystali przede wszystkim brak zgrania widzewiaków. 

Zwycięzcy grali mniej nerwowo i przede wszystkim skutecznie wykorzystali nieliczne okazje bramkowe. Byli faworytami, choć chyba nie widać było aż takiej przepaści lokat i punktów, jaka dzieli lidera od ostatniej drużyny w tabeli.
  
Miłosz Mleczko – 1. To nie był debiut marzeń w nowym klubie. Na dobrą sprawę nie miał zbyt wielu okazji do potwierdzenia znajomości bramkarskiego fachu. Nie był głównym sprawcą straconych dwóch goli, ale pewnie w obu przypadkach mógł zachować się lepiej. Grając wcześniej w I lidze na wypożyczeniu w Puszczy przegrał z ŁKS w Niepołomicach także 0:2, ale wiosną 2019 roku  wygrał rewanż przy Alei Unii 1:0. Może teraz Miłoszowi przytrafi się taka powtórka z historii?  
      
Łukasz Kosakiewicz – 1. Jeden z dwóch piłkarzy RTS, którzy rozegrali w tym sezonie trzy pełne spotkania. W obronie nadal popełnia błędy pozostawiając wolną wielką strefę boiska. Podanie piłki w te „pustynne” rejony stwarza rywalom sytuację sam na sam z bramkarzem. W środę skończyło się to golem Adriana Klimczaka na 0:2 i emocje meczowe się skończyły.
     
Krystian Nowak – 2. Po raz pierwszy od wyleczenia kontuzji grał pełny mecz. Prezentował najsolidniej w defensywie gospodarzy, choć dwubramkowa porażka praktycznie wyklucza wyższe oceny stopera.
        
Michał Grudniewski  – 1. Nie dość, że debiut tego stopera zakończył się porażką Widzewa, to jeszcze pozyskany latem zawodnik doznał kontuzji i schodził z boiska mocno utykając.
    
Filip Becht – 1. Kolejnym debiutantem w I lidze był Filip, który 27 września kończy 19 lat. Przy nieszczęsnym wolnym w 15 minucie, po którym ŁKS wywalczył prowadzenie, popełnił razem z kolegami błąd w kryciu. Był najbliżej dynamicznie główkującego Maksymiliana Rozwandowicza i pozwolił byłemu widzewiakowi na oddanie precyzyjnego strzału z bliska.
   
Mereville Fundambu – 2. Tym razem miał pracować na prawym skrzydle. Przekonaliśmy się, że to nie jest pozycja dla tego nowopozyskanego zawodnika. Ma możliwości do gry kombinacyjnej za napastnikami i kreowania gry. Wobec odejścia Adama Radwańskiego, byłoby to najlepszym wykorzystaniem talentu tego ofensywnego piłkarza. Poza tym współpraca z Kosakiewiczem na prawej flance pozostawia wiele do życzenia. O tym przekonał drugi gol zaległego meczu.
   
Patryk Mucha – 1. Po raz pierwszy zaliczył pełne spotkanie w Widzewie. Starał się i nic poza tym.
 
Bartłomiej Poczobut – 1. Za nami są pełne trzy kolejki, a ten zawodnik ujrzał już cztery żółte kartki, osłabił wykluczeniem zespół w środowym spotkaniu. Nie zagra ze Stomilem, co nie jest osłabieniem, bo tego lata jest bez formy. Wyróżnia się tylko faulami oraz podczas kłótni z rywalami i sędzią.
  
Dominik Kun – 2. Widać po nim ogranie w ekstraklasie i na jej zapleczu. Do tego dochodzi waleczność i pracowitość. Uzasadnił tym pierwszy występ w wyjściowym składzie.
    
Karol Czubak – 3. W poprzednich meczach był zmiennikiem. Teraz wyszedł w wyjściowym składzie. Choć nie docierają do niego jakieś ciekawsze podania, to jednak właśnie ten rosły młodzieżowiec oddał głową pierwszy celny strzał gospodarzy w 27 minucie. Wykreował Arkadiusza Malarza na jednego z czołowych zawodników spotkania. W 57 min bramkarz uchronił ŁKS od wyrównania parując na róg groźny strzał Czubaka. Można trzymać drobne zakłady, że w sobotę ze Stomilem Karol strzeli pierwszego gola w pierwszoligowej karierze.
  
Marcin Robak  – 1. Jedyny zdobywca bramki dla RTS w tym sezonie był skutecznie odcinany od podań. Jako kapitan sporo energii tracił na liczne interwencje u arbitra. Nie był widoczny jak w kilku poprzednich, nawet przegranych spotkaniach.
  
Daniel Tanżyna  – 2. Po raz pierwszy grając w Widzewie był zmiennikiem. Wszedł na boisko przy wyniku 0:2 zastępując kontuzjowanego Grudniewskiego. W 84 min. po wolnym potwierdził, że może nadal wspierać kolegów w akcjach ofensywnych. W sobotę może liczyć na wyjściowa jedenastkę.
   
Michael Ameyaw – 1. Tym razem nie rozpoczynał meczu, ale kończył grając niewiele ponad kwadrans. Miał wtedy wokół kolegów załamanych dwubramkowym prowadzeniem rywali. Mimo wszystko uważam, że powinien rozpoczynać mecze na prawej stronie drugiej linii. Podczas wypożyczenia w Bytovii udanie współpracował m.in. z Czubakiem. 

Henrik Ojamaa – 1. Zimowy transfer reprezentanta Estonii miał tworzyć wartość dodaną Widzewa. Tymczasem w I lidze były mistrz Polski nie potwierdza zasadności tych nadziei zarówno grając w wyjściowym składzie, a teraz także będąc dublerem.
     
Mateusz Michalski – niesklasyfikowany. Co najmniej w połowie pierwszej setki występów w Widzewie prezentował się lepiej niż po powrocie do RTS. Kibice to pamiętają i kręcą głowami z niedowierzaniem.
   
Patryk Stępiński – niesklasyfikowany. Słaby występ w Głogowie sprawił, że z ŁKS grał tylko ostatnie 10 minut. Ale może mieć nadzieję na występ ze Stomilem. Przecież pomógł awansować dwom klubom do ekstraklasy, a do piłkarskiej emerytury ma jeszcze daleko. 

Bogusław Kukuć