REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 LquickO... 30
2 abel55 29
3 kris64 28
4 Motylan... 27
5 Drabciu1 26
6 wiesia 26
7 RTSAdri... 25
8 Papi11 25
9 Jazz_1910 24
10 rs333 24
REKLAMA
 
Może rzeczywiście pokochamy słabych
 
Wtorek, 14. maja 2019, godz. 09:01

Nie wypada komentować jakichkolwiek rozgrywek bez podania kluczowych rozstrzygnięć. Czyli kto awansował i kto spadł. A pełną listę tych drugoligowych szczęśliwców i nieszczęśliwców poznamy dopiero w najbliższą niedzielę. Ale jakby symbolicznie Widzew zakończył je wcześniej. 

Jeszcze na półmetku rywalizacji powszechnie liczono, że dla sympatyków legendarnego klubu finisz sezonu nie będzie zbytnio interesujący, bo kwestia miejsca łodzian w czołowej trójce będzie przesądzona już wcześniej. W tym sensie niespodzianki nie ma. Dlatego szokiem jest to, co się stało.
REKLAMA

W powodzi krytyki i zaskoczenia rozmiarem widzewskiej wpadki zaciekawił mnie zwłaszcza wpis w portalu „90 minut” po porażce 1:3 zespołu trenera Jacka Paszulewicza w Bełchatowie. Niejaki „M” pisze: „Od wczoraj zostałem kibicem Widzewa i Legii. Lubię ich.” Oznacza to, że ten kibic zakwalifikował te zasłużone dla polskiego futbolu do grupy, która wymaga specjalnej troski, pomocy, współczucia ze względu na słabość. Tak jak grupa niepełnosprawnych, ułomnych, nieporadnych, o których trzeba dbać i nawet polubić. Legia ma jeszcze szanse, by obronić tytuł, ale Widzew już stracił sezon bezpowrotnie.

Oskarżenia winnych kryzysu są niezwykle liczne, ciężkie, bolesne. Dostaje się wszystkim odpowiedzialnym za tę wpadkę. Gdyby był to tylko atak na brak fachowości, to byłoby pół biedy.
 
REKLAMA

Niestety. W burzliwej reakcji wielotysięcznej, wyjątkowej grupy kibiców, którzy do końca wierzyli w pomyślny finisz, jest też poruszany aspekt finansowy. A w XXI wieku to niezmiernie ważny element. Widzewski budżet 15 milionów złotych jest o prawie 3 mln większy niż suma budżetów czterech konkurentów do awansu: Radomiaka (3,5 mln), Olimpii Grudziądz (3 mln), GKS Bełchatów (3,0 mln) oraz Elany Toruń (2,6 mln). Zaprzepaszczenie takiej przewagi finansowej nad konkurentami jest doprawdy sztuką. 

Dochodzę do wniosku, że dobra pamięć zaczyna mi przeszkadzać, a nie pomagać. Przecież pamiętam jak podczas konferencji prasowej nowego zarządu nowy prezes Jakub Kaczorowski zapytany o plany zaczął odpowiedź od stwierdzenia: „W tym roku musimy postawić kropkę nad "i" awansować, a w następnym ….” i w tym momencie zepsuł mi się długopis. Przypominanie, co powiedział dalej, mija się z celem, bo dalsza wyliczanka sukcesów po porażce w Bełchatowie stała się nieaktualna. 

Bogusław Kukuć